Przez ponad 30 lat pracy z dziećmi miałam okazję obserwować wiele sytuacji, które zmieniły moje podejście do nauczania. Jedna z nich szczególnie zapadła mi w pamięć.
Fantastyczne dzieciaki, a małpy na zajęciach pozalekcyjnych
Uczyłam fantastyczną grupę dzieci w jednej z renomowanych szkół językowych. Były zaangażowane, chętnie pracowały i robiły duże postępy. Po pewnym czasie rodzice zaproponowali zmianę organizacji. Ze względów logistycznych chcieli, aby zajęcia odbywały się zaraz po lekcjach, w budynku szkoły, do której dzieci uczęszczały na co dzień. Nie byłam do tego przekonana, ale zgodziłam się.Ku mojemu zdziwieniu wszystko się zmieniło.To były dokładnie te same dzieci. Tak samo zdolne, tak samo ciekawe świata. A jednak nagle zajęcia zaczęły wyglądać zupełnie inaczej. Dzieci były rozproszone, komentowały, trudniej było je zaangażować i atmosfera, którą wcześniej wspólnie budowaliśmy, po prostu zniknęła. Długo zastanawiałam się, co się stało.
Czy zmieniłam sposób prowadzenia zajęć? Nie.
Czy dzieci nagle przestały lubić angielski? Też nie.
W końcu zrozumiałam, że zmieniło się tylko jedno – miejsce.
Sala szkolna wyglądała jak każda inna. Ławki ustawione w rzędach, tablica, kreda, szkolne ściany. Dla dzieci było to po prostu przedłużenie zwykłych lekcji. Ich mózg odbierał ten sygnał bardzo jasno: „To znowu szkoła. Kolejna lekcja.” A przecież zależało nam na czymś zupełnie innym.
Nowe miejsce, nowe nastawienie
Dobrze zaprojektowana szkoła językowa daje dzieciom poczucie, że wchodzą do innego świata.
Kolory, dekoracje, mapy, flagi, książki, gry, pomoce dydaktyczne i swobodna atmosfera sprawiają, że dzieci przestawiają się na zupełnie inny sposób myślenia. Nie czują, że przyszły „odbębnić kolejną lekcję”. Czują, że przyszły odkrywać język.
To właśnie wtedy znacznie łatwiej odważają się mówić po angielsku, popełniać błędy, śmiać się i aktywnie uczestniczyć w zajęciach.
Tak powstało Centrum Językowe MOVA
To doświadczenie było jedną z inspiracji do stworzenia miejsca, w którym dzieci naprawdę lubią się uczyć.
Chciałam stworzyć szkołę, do której dzieci wchodzą z uśmiechem. Miejsce, w którym od progu czuć język angielski i można na chwilę przenieść się do Wielkiej Brytanii. W MOVA rozmawiamy po angielsku, bawimy się po angielsku i uczymy się po angielsku. Dbamy o atmosferę, dzięki której dzieci czują się swobodnie i chętnie podejmują wyzwania. Bo czasem największą różnicę robi nie podręcznik ani program nauczania.
Największą różnicę robi miejsce, w którym dziecko uczy się z przyjemnością.
Przez lata przekonałam się, że motywacja dziecka nie zależy wyłącznie od podręcznika czy programu nauczania.
Ogromne znaczenie ma również miejsce, w którym odbywa się nauka.
Czasami wystarczy przekroczyć próg dobrze przygotowanej szkoły językowej, aby dziecko spojrzało na angielski zupełnie inaczej. I właśnie dlatego warto zadbać o to, by nauka języka kojarzyła się z odkrywaniem, radością i pozytywnymi emocjami, a nie z kolejną szkolną lekcją.



